RSS
 

Ehm!

15 maj

Czytałam ostatnio dużo świetnych blogów, jednak niektórzy z ich autorów narzekają na brak czytelników. Pomyślałam, że nie będę samolubna i podzielę się z wami ich

adresami
http://timespentwithboys.blogspot.com/
<— Nowy blog, nie należy do mnie ale pomagałam w napisaniu pierwszego rozdziału. Rozmawiałam z autorką więc wiem, że blog będzie świetny.

No i kilka blogów, których wprawdzie autorek nie znam ale wiem że świetnie piszą.
Mam szczerą nadzieję, że zajrzycie na wszystkie pięć blogów i znajdziecie tam coś dla siebie. xxx
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

New Blog!

02 maj

Właśnie założyłam nowego bloga, mam nadzieję że komuś się spodoba. Tu macie jego adres 
http://notrealevents.blogspot.com/
! Prolog pojawi się na pewno już dziś. Mam nadzieję, że choć część z was przeczyta go i powie co o tym myśli. xxx

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 50

22 kwi

TO JUŻ OSTATNI ROZDZIAŁ

Ubrań było naprawdę mnóstwo, muszę przyznać że loczek ma naprawdę niezły gust. Doszłam do wniosku, że później zajmę się układaniem wszystkiego jak należy, a na razie po prostu poszukam czegoś co mogłabym na siebie wrzucić. W końcu wyciągnęłam jeansowe krótkie ogrodniczki, różowy t-shirt i rzymianki. Zarzuciłam to wszystko na siebie i z powrotem skierowałam się w kierunku kuchni.  Już na schodach słyszałam dziwne odgłosy dobiegające z oddali, coś jakby szuranie połączone ze śmiechem. No pięknie, teraz już byłam pewna że Harry wpadł na jakiś idiotyczny pomysł. Z najczarniejszymi myślami wchodzę do kuchni i co widzę. Harry ze szczotkami na nogach jeździ po całym pomieszczeniu, śmiejąc się przy tym wręcz niemożliwie. Gdy tylko mnie zobaczył zaczął zmierzać w moim kierunku i jak to było do przewidzenie wylądował na mnie, w tej chwili obydwoje zaczęliśmy się śmiać. Przez cały tydzień który został nam jeszcze do spędzenia w LA bawiliśmy się wręcz doskonale. Party na plaży przy ognisku, imprezowanie do białego rana i dużo, dużo alkoholu. Były też dni, kiedy ja i Harry zostawaliśmy w domu sami wtedy działy się różne inne rzeczy, nawet lepsze niż te wszystkie imprezki razem wzięte. Nasze wakacje w końcu się skończyły, ostatniego dnia wszyscy obudziliśmy się na plaży z porządnym kacem. Od razu wszyscy zaczęliśmy w pośpiechu pakować nasze walizki przy czym dopingował nas Daddy który tę czynność wykonał poprzedniego dnia. W końcu wszyscy znaleźliśmy się na lotnisku i o dziwo tym razem nikt nie został, niczego nie zgubiliśmy i szczęśliwie trafiliśmy do samolotu który leciał do Londynu. Od razu gdy wylądowaliśmy przypomniało mi się kilka bardzo ważnych spraw, po pierwsze dziś są moje osiemnaste urodziny i tracę wszystkie środki do życia, po drugie nie mam gdzie mieszkać, a po trzecie już sama nie wiem co. I wtedy okropnie się rozpłakałam wszyscy patrzyli się na mnie ze zdziwieniem. Chyba tylko Niall i Harry zakapowali o co chodzi, swoją drogą doszli do tych samych wniosków co ja odrobinę wcześniej. Bo wiecie co się stało? Siedziałam zapłakana na tej ławeczce na lotnisku, kiedy podszedł do mnie Harry i ukląkł przede mną. Zamurowało mnie, w tamtej chwili nawet nie do końca wiedziałam co się dzieje. Podał mi malutkie pudełeczko, w którym spoczywał ładny pierścionek  i wypowiedział te magiczne słowa – Madi, wyjdziesz za mnie? – To wszystko działo się naprawdę w zawrotnym tempie, do oczu napłynęło mi jeszcze więcej łez i w odpowiedzi zaczęłam go całować, a cała nasza paczka która najwidoczniej to obserwowała zaczęła klaskać. Kiesy w końcu odkleiliśmy się od siebie powiedział jeszcze – Wszystkiego najlepszego. – Tempo w jakim to wszystko się wydarzyło po prostu zwalało z nóg, może macie ochotę wiedzieć co mam na myśli? Dokładnie tego samego dnia pojechaliśmy wziąć ślub, wiem to brzmi bardzo, bardzo lekkomyślnie, ale nigdy nie byłam niczego tak pewna. Sama ledwie nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Wiedziałam jedynie że to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu. No może fakt że nie było ono usłane różami, ale to i tak przebijało wszystko na głowę. Z tym całym ślubem był mały problem bo kto niby miał mnie poprowadzić do ołtarza? Problem rozwiązał się sam bo na ochotnika zgłosiła się moja psiapsiółeczka, tak chodzi oczywiście o Nialla. Wszystko poszło sprawnie, po wszystkich ceremoniach w kościele i urzędzie Harry zrobił mi jeszcze jedną niespodziankę, a mianowicie pokazał nasz nowy wspólny dom, nie mieszkanie to był mały jednorodzinny domek, taki o jakim zawsze marzyłam. Wtedy zorientowałam się, że mój wybranek zaplanował to już jakiś czas temu. Gdy tylko przekroczyliśmy próg domu rzuciłam się na niego i tak zaczęła się nasza noc poślubna.

___________________________________________________________________________

Tak, tak to już ostatni rozdział. Po prostu to opowiadanie stało się już strasznie przesłodzone i tak też postanowiłam je zakończyć wszystko SWEET i LOVE. Mam nadzieję że ta opcja wam się podoba, bo mogłam też wszystkich pozabijać, ale ta opcja nie bardzo przypadła mi do gustu. W komentarzach piszcie czy chciałybyście abym założyła kolejny blog, tym razem zupełnie inny. Wchodźcie też na moments with 1D, mam nadzieję że jeszcze kiedyś dla was na piszę i że zakończenie się podobało. xxx

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 49

21 kwi

Wojna rozpoczęła się w najlepsze w końcu w ruch poszły także jajka, mleko i wszystko czym dało się rzucać. Biegaliśmy po kuchni jak jacyś szaleńcy z dzikimi okrzykami. W końcu z salonu usłyszeliśmy krzyk Louisa – Ej, nie wszyscy muszą wiedzieć co robicie – ja i loczek po tych słowach zaczęliśmy się okropnie śmiać. Wynikło z tego tyle, że Harry w pewnej chwili się zatrzymał, a ja upadłam na niego. Wtedy do kuchni wkroczył Lou – No bez przesady! Rozumiem różne rzeczy ale po co wam do tego ta cała mąka? – mimo jego starań było widać, że się uśmiecha. Dalej pękając ze śmiechu chwyciłam jajko, które nie zostało jeszcze rozbite i rzuciłam w niego z całej siły. Widok, który zobaczyliśmy wywołał u mnie i Harrego nowe salwy śmiechu. Lou na środku czoła miał wielką żółtą plamę, a cała twarz i włosy była upaprana białkiem i skorupkami. Nasz przyjaciel szybko usuną się z kuchni mrucząc coś typu ” To powinienem być ja”. Ja i loczek jeszcze dobre piętnaście minut tarzaliśmy się po podłodze ze śmiechu, po chwili przyszedł Liam w płaszczu przeciwdeszczowym, a za nim Lou z parasolką. – No, może już starczy co? – powiedział dalej niepewny Lou, co wywołało u nas jeszcze większy zaciesz. – Okej, my wychodzimy jedziemy pozwiedzać. Róbcie co chcecie, ale jak wrócimy kuchnia ma być czysta a dom w jednym kawałku – po tych słowach obydwoje powoli zaczęli się wycofywać. Gdy wyszli cała wesołość jakby ustąpiła – Czyli czeka nas sprzątanie? – Na to wychodzi. – Wyciągnęliśmy dwa wielkie worki na śmieci i wrzucaliśmy do nich co tylko się dało. – Teraz trzeba jeszcze umyć podłogę – po tych słowach Harremu zapaliły się jakby jakieś lampki w oczach – Wiesz co ty usiądź sobie w salonie i pooglądaj jakiś film, a ja się tym zajmę. – Zrobiłam to co mi kazał, ale muszę przyznać że jego słowa mnie zdziwiły. Harry i sprzątanie do tego z własnej woli, teraz byłam już w stu procentach pewna że on coś kombinuje. Po chwili usłyszałam jakich huk dochodzący z kuchni – Harry, wszystko gra? – znowu jakieś szuranie – Tak, tak wszystko w porządku. Wiesz co może pójdź się umyć i przebrać jednak zajmie mi to trochę więcej niż myślałem. – To wszystko zaczęło mnie już trochę niepokoić, ale powiedziałam jedynie – Okej, tylko nie zrób sobie krzywdy – Ja? Jestem mistrzem w sprzątaniu – w jego słowach było słychać, że sam ledwie powstrzymuje się od śmiechu – Skoro tak mówisz. – Poszłam do naszego pokoju i otworzyłam walizkę, dalej było w niej pełno reklamówek z ciuchami, których nawet nie zdążyłam zobaczyć. Poszłam do łazienki, zwykle biorę tylko prysznic ale po tej nocy coś mi się chyba należy. Nalałam ciepłej wody do wanny, dolałam trochę płynu do kąpieli i zanurzyłam się w pianie. Zdecydowanie muszę tak robić częściej, ciepły prysznic to jedno ale długo kąpiel ma w sobie to coś. W końcu niechętnie wyszłam z wanny i zaczęłam wycierać się ręcznikiem. Założyłam na siebie szlafrok i zaczęłam szukać suszarki. Zajęło mi to trochę, ale w końcu udało mi się odnaleźć zgubę i mogłam wysuszyć włosy. W końcu weszłam z powrotem do naszego pokoju. Nachyliłam się nad walizką i zaczęłam przeglądać wszystkie ubrania które dostałam od loczka.

___________________________________________________________________________

No w końcu udało mi się dokończyć, znowu zero akcji ale pisałam to w strasznym pośpiechu. Obudziłam się dopiero o 14:00 więc jak na tak krótki czas chyba nie jest tak źle. Dziękuję, że przez te dwa dni nie opuściłyście mnie. xxx

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Uwaga!

20 kwi

Wiecie, że mam dwa blogi i wiecie że ostatnio z niczym nie mogę się wyrobić. Posiadając taką wiedzę można dojść tylko do jednego wniosku. Z czegoś trzeba zrezygnować i tu doszłam już tylko do jednego wniosku. Trzeba zamknąć jednego z blogów, oczywiście chodzi o ten tak szczerze bardzo się do niego przywiązałam ale uwarzam że tamten jest lepszy. Na razie jeszcze niczego nie postanowiłam ale piszcie w komentarzach czy wolicie żebym zamknęła tamtego bez żadnych zakończeń czy skończyła ten paroma rozdziałami. Jedno wiem, nie mogę was ciągle tak zawodzić uświadomiłam sobie też, że jeżeli dalej będę sypiać po trzy godziny i jeść z samego rana ( za dziesięć ósma) płatki w drodze do samochodu to w końcu wyląduję w wariatkowie. Piszcie co o tym myślicie. xxx

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 48

18 kwi

Następnego ranka obudziły mnie jakieś śmiechy. Na początku nie miałam pojęcia co się dzieje, czułam jedynie chłód i ciepłą rękę Harrego, która mnie obejmowała. On chyba też zaczął się budzić bo objął mnie mocno i zaczął się wiercić. Znowu usłyszałam śmiechy, chyba dochodziły gdzieś z góry. Lekko uchyliłam powieki i spojrzałam w tamtym kierunku. Nad nami stała cała nasza paczka Niall, Louis, Zayn, Liam, Eleanor i Danniele. Gapili się na nas z bardzo głupimi uśmiechami na twarzach. I wtedy momentalnie uświadomiłam sobie o co chodzi. Przypomniałam sobie wszystkie zdarzenia z poprzedniego wieczoru i zrozumiałam powód ich śmiechu. Po całym tarasie rzucały się różne części garderoby a my byliśmy całkiem nadzy. Harry chyba też właśnie doszedł do podobnych wniosków, bo powiedział – Możecie sobie z tond iść? – Lou wyszczerzył się do nas – Nie gniewaj się na mnie po prostu, masz taką ładną, sztywną marcheweczkę – Els walnęła go w ramię, a wszyscy zaczęli się śmiać rzecz jasna oprócz mnie i Harrego, w końcu zwróciłam się do Liama który chyba jako jedyny czuł się zażenowany tą sytuacją – Hej, Daddy możesz ich z tond zabrać? – a on tylko pokiwał głową z całej siły próbując się na mnie nie patrzeć i wygonił wszystkich do domu. W końcu razem z loczkiem mogliśmy się podnieść z ziemi on szybko założył bokserki, a ja jego koszulę która sięgała mi trochę przed kolano. Harry miał jakąś taką minę, w końcu zdołał się na odwagę żeby mówić ale odwracał ode mnie wzrok – Jesteś na mnie zła? – popatrzyłam na niego pytająco – No bo wykorzystałem to że byłaś taka smutna żeby się z tobą przesłać – podeszłam do niego bliżej. – Ty naprawdę słyszysz co mówisz? Równie dobrze mogłabym powiedzieć to samo – zrobił głupią minę – Widzę, że musisz mieć wszystko wprost. No to nie jestem zła, kocham cię głupku – zamrugał powiekami – Ale… – Nie ma żadnego ale – powiedziałam i znowu go pocałowałam. – Powiedz mi jedną rzecz – Tak? – Daleczego ty mnie ciągle za wszystko przepraszasz? – spuścił głowę – Bo boję się, że pewnego dnia odejdziesz – uśmiechnęłam się tylko do niego – Nie ma szans żebym się kiedykolwiek od ciebie odczepiła. – Zaczęliśmy zbierać części naszej garderoby z tarasu, najtrudniej było ściągnąć mój stanik z lampy która wisiała nad drzwiami. Harry podsadził mnie i jakoś wspólnymi siłami udało nam się go z tam tond ściągnąć. W końcu wróciliśmy do salonu gdzie na kanapach siedziała cała reszta gdy tylko weszliśmy do pokoju zaczęli klaskać. – Możecie się w końcu uspokoić, nie macie własnego życia? – słowa Harrego w końcu poskutkowały, może nie od razu ale przynajmniej był jakiś efekt. Było dość późno, wszyscy byli już po śniadaniu tylko ja i Harry niczego nie jedliśmy więc poszliśmy do kuchni. Już otworzyłam lodówkę i chciałam z niej wyciągnąć coś na śniadanie, ale Harry odciągnął mnie od niej – Dzisiaj ja robię śniadanie – po czym pocałował mnie jeszcze i posadził na blacie.  Byłam strasznie ciekawa co mój loczek przygotuje. Po chwili wyciągnął wszystkie produkty i zaczął wsypywać je do wielkiej miski. – Zdradzisz mi co to takiego? – Sama zobaczysz – powiedział i dmuchnął mi w twarz mąką. – Osz ty – wzięłam mąkę do ręki i oddałam mu, a to był dopiero początek bitwy.

___________________________________________________________________________

Tak wiem że ostatnio bardzo was zaniedbuję i że jest już 19:25. Codziennie mam masę zadań, dzisiaj na przykład miałam próbę a jak wróciłam do domu okazało się że komputer zeżarł mi wszystko co do tej pory napisałam. W końcu udało mi się to skończyć, niedługo postaram się poprawić. xxx

 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 47

17 kwi

Mój rękaw robił się coraz bardziej mokry, a pod palcami czułam żar bijący od osoby siedzącej obok mnie. Dalej miałam zaciśnięte oczy, ale doskonale wiedziałam kto siedzi obok mnie. Ta twarz, policzki i te pełne usta nie mogłam pomylić go z nikim innym. Tak to był on mój loczek, nie chciałam otwierać oczu i patrzeć mu prosto w twarz. Harry był zawsze uśmiechnięty, szczęśliwy nie chciałam przyjąć do wiadomości, że co się z nim teraz dzieje jest wyłącznie moją winą. Łzy zaczęły skapywać po mojej twarzy z jeszcze większą prędkością. Teraz on zaczął ocierać moją twarz, siedzieliśmy tam i nawzajem ocieraliśmy swoje łzy. W końcu usłyszałam jego cichy szept – Madi, popatrz na mnie – ten głos był taki magnetyzujący, że bez wahania posłuchałam. To co zobaczyłam bardzo mocno wyryło mi się w sercu. Twarz loczka, cała zapłakana i te zielone oczy, zawsze mówiły wszystko. Te wielkie oczy niegdyś zawsze radosne, w tej chwili wyrażały jedynie smutek. Bardzo, bardzo chciałam to zmienić w tej chwili dopiero zrozumiałam jak bardzo mi na nim zależy. Dalej płacząc zaczęłam delikatnie go całować, czułam że nadal coś go dręczy, na chwilę przerwałam pocałunek żeby mógł się wypowiedzieć. Trochę się bałam, że już mnie nie chce ale on powiedział – Madi, mówiłem Ci kocham cię i zawsze będę, ale proszę nie baw się moimi uczuciami – jego oczy zrobiły się jeszcze bardziej szkliste. Odetchnęłam z ulgą i powiedziałam jeszcze – Ja też cię kocham – zrobił minę jakby w ogóle nie rozumiał moich słów, a ja po prostu postanowiłam mu pomóc. Zbliżyłam się do niego i znowu zaczęłam go całować, tym razem on też mi się odwzajemnił. Nigdy się tak jeszcze nie czułam chociaż całowaliśmy się bardzo wiele razy. Po ciele przechodziły mi przyjemne dreszcze, a środku czułam ogromne ciepło które wręcz rozsadzało moją pierś. Z początku pokoje pocałunki przerodziły się w długie namiętne, pełne pożądania. Zaczęłam odpinać guziki jego koszuli, mój ukochany chyba naprawdę był zdziwiony takim stanem rzeczy bo na chwilę go zamroziło, a ja w tym czasie zdążyłam zdjąć z niego koszulę. Zaczęłam gładzić jego klatkę piersiową i wtedy chyba uświadomił sobie o co mi chodzi. Swoją drogą to dziwne, zawsze odważny Harry, a w takim momencie to ja muszę go namawiać. Zaczął zachłannie całować moją szyję rozpinając przy tym guziki mojej bluzki, biedaczek nie radził sobie zbyt dobrze. Ręce mu się trzęsły więc po prostu pomogłam mu w tym. To go chyba trochę ośmieliło, jego pocałunki przeniosły się trochę niżej i zaczął pozbawiać mnie reszty garderoby, a ja zrobiłam to samo. Po kilku sekundach zostaliśmy już samej bieliźnie, a on zaczął dobierać się do mojego stanika. Nie umiał sobie poradzić z zapięciem więc po prostu zerwał go zębami. W tej chwili czułam, że od niczego już nie ma odwrotu. Zaczęliśmy się jeszcze namiętniej całować o ile było to w ogóle możliwe. Przerwał na chwilę i spojrzał mi w oczy jakby chciał się zapytać – Na pewno? – Ja w odpowiedzi ściągnęłam z niego już ostatnią część jego garderoby która nas dzieliła. Teraz już chyba nie miał żadnych wątpliwości bo w końcu to zrobiliśmy. Było naprawdę cudownie, nigdy nie myślałam że jakiś facet może sprawić że poczuję się aż tak nakręcona. Harry był bardzo delikatny w tym co robił, prze co stawał się jeszcze bardziej pociągający. Gdy w końcu odczepił się od mnie powiedział tylko – Byłaś cudowna – a ja uśmiechnęłam się i odpowiedziałam – Ty też kotku.

___________________________________________________________________________

Wiem, że mało się dzieje ale nie miałam innego pomysłu na ten rozdział. Trochę mi to zajęło, ale w końcu możecie go przeczytać. Dziękuję wam za wszystkie pochlebne komentarze. xxx

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 46

16 kwi

Słowa, które tam zobaczyłam bardzo mnie zaskoczyły. Pewnie chcecie wiedzieć co tam naszkrybał. A więc było to tak:

„Madi, możesz mi nie wierzyć, ale wcale nie chodziło mi o to o czym teraz myślisz. Chciałem ci po prostu powiedzieć, że jeżeli nie czujesz do mnie tego co ja do ciebie to po prostu nie rób mi nadziei. Mimo wszystko, kocham Cię i zawsze będę. Harry xxx”.

Te wszystkie słowa wydawały się takie nierealne. Czy on na prawdę myślał, że sobie z nim tylko pogrywam? Wcześniej byłam wściekła na niego, ale teraz obwiniałam tylko siebie. Przed oczami przeszły mi te wszystkie momenty, gdy żartowałam z jego uczuć. Takich chwil było bardzo wiele, ale najbardziej w pamięć zapadła mi scena na wieżowcu. Czy on naprawdę brał wszystkie moje słowa na poważnie? Dokładnie w tej chwili uświadomiłam sobie jak bardzo go raniłam. Jak mogłam sprawić, żeby ktoś na kim tak bardzo mi zależało czuł coś takiego? W tej chwili zadawałam sobie bardzo wiele pytań, na jedne znałam odpowiedzi a na drugie nie. Czemu ja jestem taka nieudana, nic nigdy mi nie wychodzi i na dodatek ranię wszystkich naokoło. W końcu odkleiłam się od szyby i usiadłam na ławeczce. To wszystko było takie zagmatwane, jesteśmy razem, nie jesteśmy, znowu razem, a teraz? Nawet nie wiedziałam czy nadal jesteśmy parą. Siedziałam tak na tej ławeczce, wokół panowała chłodna noc a po moim policzku zaczęły spływać łzy. Moje życie nie było najszczęśliwszym śmierć rodziców, później Lily, ale tak źle jak w tej chwili nie czułam się jeszcze nigdy. Łzy płynęły coraz większymi strumieniami, nigdy nie lubiłam płakać, to była oznaka słabości. Nie chciałam przyznać się sama przed sobą, ale nigdy nie potrafiłam być silna. Często na zewnątrz udając, że nic mi nie jest godzinami płakałam w środku. Okazała się, że łzy w pewnym stopniu przyniosły ukojenie. Byłam strasznie zmęczona, oczy piekły mnie od płaczu i czułam że rozmazał mi się makijaż.  Położyłam się na ławce, w głowie zaczął mi pulsować okropny ból. Stawał się prawie nie do zniesienia, marzyłam jedynie żeby zasnąć. W końcu udało się, ale sny nie przyniosły ukojenia. Śnili mi się rodzice, Lily i Harry. Na początku patrzyłam jak rodzice skaczą w przepaść już chciałam skakać za nimi kiedy nagle pojawił się Harry i przytulił mnie, tak jakby chciał powiedzieć „nie opuszczaj mnie” , później przyszła Lily i zaczęła spychać mnie w stronę przepaści, a ja pociągnęłam za sobą Harrego. Na dole były jedynie woda i skały, w końcu obudziłam się z wielkim krzykiem. A na swojej dłoni poczułam drugą, cieplejszą która obejmowała mnie ze zrozumieniem. Na dworze było naprawdę zimno, nie chciałam nawet wiedzieć kto przyszedł mi z pomocą. Po prostu dalej miałam mocno zaciśnięte powieki, a z pod nich wypływały gorzkie łzy. Wtuliłam się w owego ktosia, który trzymał mnie mocniej. Czułam, że ktokolwiek by to nie był musi czuć coś podobnego jak ja. Ktoś mógłby się spytać – Skąd? – Takie rzeczy po prostu się czuje, zresztą po chwili moje słowa zostały potwierdzone. Na swojej ręce poczułam mokre kropelki, nie były to moje łzy. To płakał ów ktoś, czułam się okropnie, ale jeszcze bardziej chciałam pomóc jemu. Po prostu czułam, że koło mnie siedzi ktoś kto czuje się dużo gorzej ode mnie. Bez zastanowienia wzięłam rękaw i zaczęłam ocierać jego twarz.

___________________________________________________________________________

No i jest kolejny rozdział. Szczerze? Myślałam, że nigdy nie uda mi się go skończyć. Ale jakoś się udało, wiem że trochę ckliwe ale doskonale odzwierciedla mój nastrój. Mam nadzieję, że nie jest aż taki zły, nie przestawajcie komentować. xxx

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 45

15 kwi

Szliśmy tak po plaży, a ja myślałam tak trochę o niczym a tak trochę o Harrym kiedy nagle loczek podstawił mi nogę. Kiedy upadałam złapał mnie w powietrzu przechylił w swoją stronę – A my nie mieliśmy przypadkiem czegoś dokończyć? – powiedział zabawnie poruszając brwiami. – Tak? Jakoś sobie nie przypominam – pocałował mnie – A teraz? – No nie wiem może troszeczkę – i zatrzepotałam rzęsami. – Madi, proszę cię nie rób tak – popatrzyłam na niego – A to niby czemu? – Bo to strasznie kusi, jeżeli do niczego ma nie dojść to po prostu nie dawaj mi nadziei. – Matko jak on mnie wkurzał takim gadaniem – Ok, a jeżeli tego nie zrobimy to co? – zapytałam, tak trochę w żarcie – Szczerze, nie mam pojęcia – powiedział to tak poważnie, że naprawdę się wkurzyłam. Wyrwałam się z jego ramion – To się nad tym zastanów – powiedziałam i zaczęłam iść. Tak często udawałam złość, że teraz nawet nie wiedziałam czy to przejściowy foch czy coś poważniejszego. Byłam strasznie zła, nie tylko na Harrego, ale i  na siebie. Szłam w kierunku naszego domku, Harry biegł kilka metrów za mną i chyba nawet zbierał się żeby coś powiedzieć, ale gdy tylko próbował gromiłam go groźnym spojrzeniem. Kiedy weszłam do domku zastanowiłam się chwilę, przecież ja i Harry mamy wspólny pokój. Eureka, wzięłam kartkę coś naszkrybałam nakleiłam na drzwiach do pokoju i zamknęłam je od wewnątrz. Chcecie wiedzieć co napisałam „Śpisz dzisiaj z Niallem, więc będziesz miał dużo czasu na zastanawianie”. Zadzwoniłam jeszcze do blondaska – O, hej Madi – powiedział zaspany – Możesz dzisiaj przenocować Harrego? – Ale co do jasnej… – przerwałam i zaczęłam mu wszystko tłumaczyć – Dla mojej najlepszej przyjaciółki wszystko – pożegnał się jeszcze, a ja po zakończonej rozmowie walnęłam się na łóżko. Harry przyszedł po kilku minutach i zaczął pukać – Madi, proszę wpuść mnie ja nie… – Nie umiesz czytać? Na pewno nie będzie tak źle – zaczęłam się z niego nabijać. Usłyszałam jeszcze tylko odgłos odklejanej taśmy od drzwi, a później kroki i zamykanie drzwi. Zaczęłam się intensywnie myśleć, co to właściwie było? No i na to pytanie nie umiałam już sobie odpowiedzieć. Tyle co zrozumiałam to to że Harry powiedział, że nie ma pojęcia co z nami będzie jeśli się z nim nie prześpię. Co on właściwie sobie myślał, że po takim tekście wskoczę mi do łóżka? I kim on właściwie jest żeby stawiać mi takie ultimatum? Większość z tych pytań pozostawała bez odpowiedzi, pozostawała jeszcze druga część mojego mózgu która krążyła wokół mojej psiapsiółeczki. Czym ja sobie właściwie zasłużyłam na takiego przyjaciela? Nie mam pojęcia, ale myśl że nie jestem taka zupełnie sama była pocieszająca. Od tych wszystkich rozmyślań rozbolała mnie głowa, wzięłam aspirynę i wyszłam na taras. Pogoda była taka ładna, że postanowiłam pójść na już drugi z kolei spacer tego wieczora. Po drodze spotkałam Els i Louisa, dopytywali się czemu Harrego nie ma ze mną ale nie miałam ochoty im tego opowiadać. Po godzince spacerowania poszłam znowu w kierunku naszego domku. Weszłam na taras, ale drzwi były zamknięte. Co do jasnej cholery? Przez okno zobaczyłam jak Harry śpi na łóżku, a w rękach miał kartkę widocznie na mnie czekał, ale zasnął. Podeszłam do szyby, żeby zobaczyć co na niej pisze. W końcu znalazłam się w takiej odległości, że doskonale widziałam wszystko co na niej naszkrybał.

___________________________________________________________________________

Mo i jest kolejny rozdział, nie specjalnie się udał ale nic na te nie poradzę. Mimo wszystko piszcie co o nim myślicie. Miłych snów, najlepiej o chłopakach z 1D. xxx

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozdział 44

15 kwi

- Jak chcecie możecie tu zostać, chociaż równie dobrze możecie robić to w łóżku – Harry uśmiechnął się, a ja razem z nim po prostu takie działanie Louiego. Gdyby nie to że tak dawno nie widzieliśmy Lou pewnie byśmy tam zostali. Loczek wstał i podał mi rękę żebym mogła zrobić to samo. Pędem pobiegliśmy w stronę pana marcheweczki i zaczęliśmy się ściskać. Niall razem z naszymi bagażami był już w środku i jak zwykle się obżerał. Gdy już usiedliśmy wszyscy zaczęli nas wypytywać. Ja milczałam a chłopcy zaczęli wykrzykiwać przez siebie wszystko tak że nic nie dało się zrozumieć. W końcu Daddy powiedział – Zamknijcie się ciołki i tak nic nie rozumiemy. Madi może ty nam opowiesz? – no i po raz kolejny zaczęłam wszystko opowiadać począwszy od tego jak Lily spadła na mnie szukając walizki, poprzez wszystkie nasze przygody do teraz. Gdy to opowiadałam wszyscy patrzyli na mnie z niedowierzaniem nawet Niall i Harry, a przecież byli tam razem ze mną. Trochę mi to zajęło ale w końcu skończyłam. Wszystkich zamurowało tylko Lou trzymał się jako tako ale było widać że on też jest zdziwiony. Od razu zaczął coś paplać – Hazzuś, jestem z ciebie taki dumny w końcu zachowałeś się jak facet – później z kolei zaczął płakać – Hhhaarry, dla mnie nigdy byś czegoś takiego nie zrobił – a Harry pocałował go w policzek. Louis tylko wyszczerzył się do mnie i złapał za policzek, a ja z Eleanor śmiałyśmy się tylko z tych naszych głupków.  W końcu zaczęłyśmy robić to samo co oni – Zaleźli się samowystarczalni – My też tak możemy – powiedziałam i wystawiłam im język, po czym zaczęłyśmy udawać że się całujemy. Reakcja była natychmiastowa w trymiga odkleili się od siebie, Loui wziął Els na ręce, a Harry zrobił to samo ze mną. – A ty co już mnie nie chcesz? – popatrzył na mnie jak myły szczeniaczek, pocałowałam go w ramach odpowiedzi. – Nie umiem się na ciebie długo gniewać – powiedział i znowu zaczęliśmy się całować. Kiedy zabrakło mi już tchu i po prostu musiałam się od niego odkleić rozejrzałam się po salonie, na kanapie siedzieli tylko Niall i Zayn – Ej, gdzie wszystkich wywiało? – Niall zrobił krzywą minę – Więc tak, robili mniej więcej to samo co wy tylko mieli więcej taktu i przenieśli się z tym do swoich sypialni. Zayn zaśmiał się – Tsa, dziewczyna cię zostawiła i od razu humorek się pogorszył – i obydwaj zaczęli okładać się poduszkami. – Idziemy się przejść? – zaproponował Harry, tym razem ja zacytowałam jego – Z tobą zawsze i wszędzie. – Było ciepło a z nad morza było czuć powiew morskiej bryzy, szliśmy trzymając się za ręce. – No i widzisz udało się, jesteśmy w LA – uśmiechnęłam się – Przyznaję, miałeś rację ja już przestałam wierzyć że kiedyś tu dotrzemy – Oj kotku, spytaj Louisa ja zawsze mam rację – Zawsze? A kto mówił … – zaczęłam naśladować jego głos – Na serio? Myślałem że się nie zgodzisz – Oj to co innego – przerwał na chwilę i spojrzał mi w oczy – Przy tobie wszystko jest inne – uśmiechnęłam się. Już dawno zauważyłam, że Harry jest romantykiem, ta cała opaska na oczy, piknik na wyspie, rozmowa na wieżowcu. Wtedy myślałam że to wszystko tylko zasługo rzeczy teraz zreflektowałam się że to było po prostu działanie Harrego. Powiedział tylko parę słów, nigdzie świeczek, truskawek, wina czy czegoś innego a i tak czułam się zajebiście. Tak jak Loui wszystkich rozśmieszał tak Harry sprawiał że wszystko w okół wydawało się lepsze.

___________________________________________________________________________

Sorka, że dopiero po 15:00 ale obudziłam się jakieś dwie godzinki temu a w głowie miałam kompletną pustkę. No ale udało mi się coś naszkrybać, mam nadzieję że nie jest aż tak źle. xxx

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS